Trav 07 stycznia 2016 - 11:42

Czary-Mary

W minionym miesiącu zadebiutował kolejny nowy serial oparty na istniejącej twórczości. Tym razem mowa o książkach Leva Grossmana „The Magicans” (Czarodzieje). Osobiście nie czytałem książek, ale dowiedziałem się od znajomego, że serial dość luźno czerpie sobie treści z książek. Reżyser czasem coś pominie, czasem coś doda, czasem coś zmieni. Zagorzali fani prozy Grossmana mogą się więc czuć rozczarowani, ale dla tych którzy stykają się z tym światem po raz pierwszy jest to raczej nieistotne, o ile przedstawi się to w zrozumiały sposób. I tutaj właśnie pojawiają się schody.

Hokus-Pokus

Fabuła to istny miszmasz. Czerpie garściami z filmów/książek o Narnii (dzieci odkrywające przejście do magicznego świata przez stary mebel), Harrym Potterze (ukryta szkoła magii), legend(wywoływanie duchów przez słynną z amerykańskich horrorach tablicę OUIJA) oraz znanych nam wizerunków iluzjonistów (sztuczki z monetami/kartami). Są tu pewnie jeszcze inne odniesienia, których nie wypatrzyłem. Wszystko to wtopione jest w realia amerykańskich szkół wyższych, bohaterowie są więc w większości niedojrzali i zmagają się z problemami typowymi dla amerykańskich nastolatków. Grający pierwsze skrzypce Quentin do złudzenia przypomina mi Elliota z „Mr. Robot”. Widocznie robi się teraz moda na nieodnajdujących się społecznie geniuszy. Brakuje mi tu niestety magii jakiej widzieliśmy w filmach o Harrym Potterze, więc jeśli ktoś liczył, że Brakebills zastąpi mu Hogwart, to będzie gorzko rozczarowany. Z tego co zrozumiałem w uniwersum Czarodziejów istnieją trzy światy: rzeczywistości, nasz, Brakebills oraz mityczne Filory. Czasami można czuć się zagubionym w sposobie jaki wyjaśnia to reżyser. Szkoda, że tak mało skupiono się na samej szkole magii, nauczycielach… Chciałoby się poznać jak ona funkcjonuje. Może okaże się to w kolejnych odcinkach?

Abra-Kadabra

Nie spodobał mi się tytułowy bohater. Mam wrażenie, że wszystko dzieje się jakby bez jego udziału, tak że równie dobrze mogłoby go nie być, ale co z postaciami pobocznymi? Najbardziej chyba zaciekawiły mnie sylwetki dziewczyn Alice i Juli, które są bystre, dociekliwe i wyraźnie ciągnące fabułę do przodu. Reszta postaci dopiero się rozkręca i mam nadzieję, że ich wątki zostaną bardziej rozbudowane. Dlatego nie podejmę się jeszcze ich oceny. W końcu za nami dopiero pierwszy odcinek. Za to efekty magicznych zaklęć mogą się podobać. To co jeszcze rokuje pozytywnie i jednocześnie bardzo zaskakuje to zakończenie, które klimatem zupełnie odbiega od całej (zdawałoby się przewidywalnej) konwencji pierwszego odcinka. Już dawno nie widziałem tak ciekawego złego charakteru jak „Człowiek Ćma”, który z jakiegoś dziwnego powodu jest świadomy wyjątkowości Quentina. W każdym razie choćby ze względu na brutalność końcowej sceny oraz pewne wątki erotyczne odradzałbym serial dzieciom podejrzewając, że będzie ich jeszcze więcej. Podsumowując dostałem, więcej niż się spodziewałem. Lepiej nie nastawiać się na coś rewelacyjnego jak mogą robić to fani książki. Nie jest to debiut idealny, ale na pewno z zaciekawieniem będę śledzić dalsze losy tej produkcji.

ALLPlayer - darmowy odtwarzacz video